BILL HICKS - DVD

BILL HICKS LIVE

SATIRIST, SOCIAL CRITIC, STAND-UP COMEDIAN

źródło: American Scream - The Bill Hicks Story, aut. Cynthia True

 

 

 

Jestem pieprzonym marzycielem. Ale nie jestem jedyny - Bill Hicks, One Night Stand

 

PŁYTA ZAWIERA:

 

HBO ONE NIGHT STAND

Półgodzinny występ nagrany w listopadzie 1990 roku w chicagowskim Vic Theatre, a mający swą telewizyjną premierę w roku 1991.

 

Pozwolili mi zrobić wszystko, co chciałem, był tylko mały problem z końcowym fragmentem, kiedy wygłaszam tę piękną przemowę i upadam na scenę. Chciałem, żeby obraz się ściemnił i zaczęły lecieć napisy końcowe. Nie zgodzili się na to, ponieważ ich statystki pokazują, że widz zmieni program w ciągu 30 sekund, jeżeli zobaczy czarny ekran. Musiałem więc się podnieść w czasie napisów, żeby pokazać wszystkim, że to był tylko ‘drobny żart’ [...] - wspominał później Hicks współpracę z HBO w rozmowie z Jimmym O'Brienem.

 

IT'S JUST A RIDE

Trwający ponad 40 minut, zrealizowany po śmierci komika film dokumentalny, prezentujący fragmenty występów Hicksa oraz wypowiedzi rodziny, przyjaciół i obserwatorów (w tym Jay Leno, David Letterman, Kevin Booth i David Johndrow, Eric Bogosian, Richard Jeni, John Lahr).

 

RELENTLESS

Jeden z najsłynniejszych występów Hicksa, zarejestrowany w 1991 roku w Montrealu podczas prestiżowego festiwalu komedii Just For Laughs.

 

Rok wcześniej występ Hicksa podczas kanadyjskiej imprezy okazał się na tyle dużym sukcesem, że jego ówczesny menadżer Jack Mondrus zaczął naciskać na dyrektora programowego festiwalu, Bruce'a Hillsa, aby ten zaangażował Billa jako główną atrakcję przyszłorocznej edycji widowiska. Mondrus chciał, aby Hicks wystąpił w tzw. one man show, czyli w długim, podporządkowanym wizji jednego komika, spektaklu, będącym wisienką na torcie podczas każdego przeglądu. Jako że jednak co roku tylko jednej osobie przypadał zaszczyt występu w one man show, o angaż nie było łatwo. Świadom tego Mondrus nie ustępował w negocjacjach, zapraszając w końcu Hillsa na występ swego klienta do Irvine w Los Angeles, coby ten na własne oczy przekonał się, że Hicks jak nikt inny pasuje do roli gwizdy przeglądu.

 

- Siedziałem tam myśląc: To najmocniejszy, najzabawniejszy i najważniejszy pokaz stand-upu, jaki kiedykolwiek widziałem. [...] Po raz pierwszy zobaczyłem jak stand-up w pewnym sensie łączył rock 'n' roll i komedię. [...] Nie z powodu piosenki kończącej występ. Z powodu energii, pasji, materiału. To był pierwszy gość, który to wszystko posiadał - wspominał Hillsa występ Hicksa w LA.

 

Bill był kupiony.

 

W lipcowy wieczór 1991 roku, w obliczu 255 widzów zgromadzonych w teatrze Centaur, Hicks dał być może swój najznamienitszy występ zarejestrowany na taśmie filmowej. Swobodny, nieograniczony wąskimi ramami czasowymi i moralnymi, dał wyraz temu, co wzbudza w nim irytację i pogardę, przeplatając niezwykle ekspresywne momenty spokojniejszymi, zabawnymi obserwacjami.

 

- Hicks, hit ubiegłorocznej edycji festiwalu, powrócił bardziej wściekły i zły niż kiedykolwiek. I zabawniejszy [...] Hicks może być komikiem, któremu najbliżej ze wszystkich jest do Lenny'ego Bruce'a... - pisał po występie Hicksa Bill Brownstein z Montreal Gazette.

 

REVELATIONS

Występ zarejestrowany w listopadzie 1992 roku, a mający swą telewizyjną premierę w maju roku następnego, w londyńskim Dominion Theatre. Na różnorodną tematykę występu składają się między innymi przemyślenia Hicksa na temat fundamentalnych Chrześcijan, marketingu, narkotyków oraz amerykańskich bombardowań w Iraku. Hicks przedstawił też angielskiej publiczności Goat Boy'a, swoje nowe sceniczne alter ego, będące uosobieniem szalejącego libido.

 

- Goat Boy to w tej chwili jedyna intrygująca mnie rzecz. Nie jest Szatanem. Nie jest Złem. Jest Naturą - mówił Hicks w rozmowie z Johnem Lahrem. Po chwili, zastanawiając się nad tym, czym jest Ameryka, dodał:

 

- Dla niego, dla Natury, Ameryka to tylko ląd, ziemia.

 

Na koniec londyńskiego występu Hicks podzielił się z publicznością swą słynną, rozbudowaną dewizą, mówiącą, że świat przypomina przejażdżkę w parku rozrywki. Spośród całej twórczości Hicksa fraza to zyskała największą popularność, urastając niemalże do miana życiowej filozofii.

 

Warto nadmienić, że wśród publiczności zgromadzonej w Dominion był wspomniany już John Lahr, krytyk teatralny New Yorkera, przygotowujący w tym czasie obszerny profil komika (opublikowany w listopadzie 1993; po mistrzowsku napisana opowieść o Hicksie nie tylko przyczyniła się do wzrostu jego popularności, ale też zaowocowała życzliwszym doń stosunkiem osób trzecich, dotąd kojarzących go tylko z mrocznym, emanującym rozgoryczeniem komikiem). Jeszcze przed występem, za kulisami, Hicks podzielił się z Lahrem swym rozumowaniem pojęcia 'komik'.

 

- Dla mnie komik to gość, który mówi "Zaczekajcie chwilę", gdy formułuje się konsensus. Jest antytezą grupowego myślenia. Komik to ogień - jak Shiva Niszczyciel, obala idoli bez względu na to, kim są.

 

Łączny czas trwania: 205 min.

 

 

 

 
   

Masz pytania, sugestie, chcesz podzielić się komentarzem? Pisz na: ldynboxing@gmail.com