|
Nadchodzi Goat Boy
Tytuł oryginalny: The
Goat Boy Rises
Autor: John Lahr (The
New Yorker)
1 LISTOPADA 1993
Słów tłumacza kilka: Od
cenzury telewizyjnej do cenzury domowej. Od zaprogramowanych
producentów do zaprogramowanego środowiska, z ojcem przez
trzydzieści lat grającym "Kitten on the Keys" włącznie. "Goat Boy
Rises" autorstwa cenionego krytyka teatralnego Johna Lahra, to
więcej niż kolejny artykuł o Hicksie. To opowieść o amerykańskim
społeczeństwie z pierwszej połowy lat 90-tych, opowieść o hipokryzji
i mechanizmach rządzących Pudełkiem Marzeń Lucyfera. Opowieść, która
jak sam Hicks wyznał autorowi w 31-stronicowym liście, wyciągnęła go
z dziesięcioletniego rowu i sprawiła, że napływające oferty w końcu
zaczęły się zbiegać z jego twórczymi aspiracjami. Kto nie czytał,
ten błądził. Do teraz.
Pierwszego
października 1993 roku komik Bill Hicks, po swoim dwunastym występie
w programie Davida Lettermana, stał się pierwszym komikiem, którego
akt został ocenzurowany w CBS’owskim Ed Sullivan Theatre, gdzie
Letterman obecnie rezyduje, i gdzie doszło do głośnej cenzury Elvisa
Presleya w 1956 roku. Presley’a zakazano pokazywać od pasa w dół.
Hicksa zakazano pokazywać w ogóle. Nie to, co znajdowało się w Hicksa
spodniach, tylko to, co znajdowało się w jego głowie przestraszyło
bonza z CBSu. Hicks, wysoki, 31-letni Teksańczyk z pyzowatą twarzą,
z powodu trudnego życia w rozjazdach wskazującą na wiek znacznie
starszy niż rzeczywisty, nie jest plugawą gadułą, tylko pobudzającym
komikiem-myślicielem, będącym klasą samą w sobie. Do czasu zakazu,
który, jak mówi Hicks, skupił na nim ‘więcej uwagi niż moich
poprzednich jedenaście występów u Lettermana pomnożonych przez sto,’
Hicksa zjadliwe obserwacje i złośliwe odniesienia kulturalne
zjednały mu dużą widownię w Anglii, gdzie uchodzi za postać kultową.
Spotkałem się z Hicksem za kulisami w deszczową listopadową
niedzielę w londyńskim Dominion Theatre, gdzie rekordowa,
dwutysięczna brytyjska publiczność była tak duża, że trzy stojące
rzędy ustawiły się na tyłach balkonu, aby usłyszeć Hicksa
serwującego zgryźliwą prawdę o USA, które sam nazywa United States
of Advertising (Stany Zjednoczone Reklamy). Hicks myśli przeciw
społeczeństwu i podkreśla istotę intelektualnej wolności, jako formy
inspiracji dla innych do samodzielnego myślenia. ‘Dla mnie, komik to
facet, który mówi „Zaraz, chwila” w momencie tworzenia się
konsensusu,’ stwierdził Hicks, gdy wspinaliśmy się po schodach do
jego garderoby. ‘Jest antytezą mentalności zbiorowej. Komik jest jak
ogień – jak Sziwa Niszczyciel, obalający idoli bez względu na to,
kim są. Wszystko redukuje do chwili.’
Nawet wtedy, rozmowa o zagrożeniach mizdrzącego się typu komika
niepokoiła Hicksa w kontekście jego perspektyw w Ameryce. ‘Stand-up
w Stanach został całkowicie zniszczony,’ mówi mi, gdy siadamy w
garderobie. ‘Jest skomercjalizowany. Nie ma w TV ludzi, którzy mają
jakiś punkt widzenia, bo to zagraża statusowi quo, a nie możemy
sobie na to pozwolić w obecności totalitarnych, kontrolujących
umysły władz, które rządzą pieprzonymi falami. Nie mogę tam dostać
szansy. Dużo występuję u Davida Lettermana. Uwielbiam Lettermana,
ale za każdym razem, gdy tam idę, mamy spięcia co do materiału. Lubią
mnie, jednak jego ludzie wyimaginowali sobie obraz tej mainstreamowej publiczności, dla której, jak sądzą, tworzą program.
To nieprawda. To nie istnieje. Lubię tam występować, ale to niemal
jak rozwiązywanie łamigłówki: Jak, w kontekście tego materiału, mam
pozostać sobą? Moją domeną są połączenia. Łączę wszystko. Trudno
jest to zrobić w sześć minut.”
Bez wątpienia Hicks poszedł na całość i w pełnej okazałości
przedstawił swoje sceniczne oblicze w ocenzurowanym występie u Lettermana, który to występ rozpisał mi w 39-stronicowym liście,
przekazując swoją wersję wydarzeń. Musiał rozpisać materiał,
ponieważ jego nagranie, które ludzie Lettermana mieli wysłać trzy
tygodnie temu, jeszcze do niego nie dotarło. Wątpi, aby dotarło
kiedykolwiek. Ale program, którzy przygotował do Lettermana już
tydzień wcześniej (nie wystąpił ze względu na kończący się czas
antenowy), był, jak napisał, ‘zatwierdzony i ponownie zatwierdzony’
przez producenta. Mając w pamięci wskazówki sceniczne oraz
wspomnienie znaczących reakcji widowni, Hicks przygotował listę
‘punktów zapalnych’, które wywołały sprzeciw telewizji.
Wiecie kto mnie dzisiaj irytuje? Ci ludzie pro-life… (pojedyncze
przejawy aplauzu)
Przyglądaliście się kiedyś ich twarzom?... ‘Jestem pro-life!’ (tutaj
Bill robi minę będącą mieszanką nienawiści i strachu; wykrzywia
usta, jakby właśnie zjadł cytrynę.) ‘Jestem pro-life!’ Cholera, to
jest ten wygląd, co? Kipiące wprost joie de vivre (z franc. – radość
z życia – przyp. tłum.). Chce się z nimi siedzieć i całą noc grać w
Trivial Pursuit. (chichot publiczności)
Wiecie co mnie w ich irytuje? Skoro są tacy pro-life, niech
wyświadczą mi przysługę – niech nie blokują kluczy w zamkach i
klinik medycznych. Niech zaciskają ramiona z innymi i blokują
cmentarze. (śmiech publiczności) Chcę zobaczyć tych pro-life’ów
otwierających trumny na pogrzebach – ‘Wyłaź!’ Wtedy naprawdę byłbym
pod wrażeniem ich misji. (publiczność się śmieje i bije brawo.)
Sporo ostatnio podróżowałem. W okresie wielkanocnym byłem w
Australii. Godnym odnotowania był fakt, że obchodzą tam Wielkanoc w
ten sam sposób, co my – czcząc pamięć o zmarłych i zmartwychwstanie
Jezusa poprzez opowiadanie dzieciom historii o tym jak ogromny
zając… w nocy zostawił czekoladowe jajka. (śmiech publiczności)
Jejku, ciekawe, dlaczego jesteśmy tak popieprzeni jako rasa. Wiece,
czytałem Biblię. Nie mogłem znaleźć słów ‘zając’ albo ‘czekolada’ w
całej książce. (śmiech publiczności)
Uważam, że interesujące jest to, jak ludzie zachowują się w
kwestiach swojej wiary. Na przykład, sporo Chrześcijan nosi krzyże
wokół szyi. Miły zwyczaj, ale sądzicie, że jeśli Jezus wróci,
naprawdę będzie chciał patrzeć na krzyż? (śmiech publiczności. Twarz Billa przybiera wyraz bólu i przerażenia)
Oh! Może właśnie dlatego się jeszcze nie pokazał. (Jak Jezus
spoglądający z nieba) ‘Nie idę, Tato. Nie, oni nadal noszą krzyże –
zupełnie tego nie rozumieją. Gdy zaczną nosić ryby, wtedy może
wrócę… Nie, nie idę… OK, powiem ci, co zrobimy – wrócę jako zając.’
Wyglądało na to, że Hicks, który wygłosił swój monolog ubrany nie w
swą tradycyjną, budzącą grozę czerń, tylko w ‘jasne kolory jesieni –
strój kupiony specjalnie z okazji tego występu, odzwierciedlający
mój promienny, radosny nastrój,’ ma powody do radości. Letterman –
który, jak relacjonuje Hicks, powitał go, gdy ten zasiadał do
rozmowy, mówiąc ‘Dobry występ, Bill! Zawsze miło, gdy wpadasz ze
swoim podnoszącym na duchu przesłaniem!’ i zakończył słowami, ‘Bill,
powodzenia z odpowiadaniem na listy przez następnych kilka tygodni’
– się uśmiechał. Zza kulis również wiało zadowoleniem. Kilka godzin
później, Hicks był z powrotem w swoim pokoju hotelowym, odziany
jedynie w ręcznik, gdy zadzwonił Robert Morton, producent wykonawczy
programu Lettermana, z nowiną, że musieli go wyciąć. Hicks usiadł na
łóżku. ‘Nie rozumiem, Robert. W czym problem? Sądziłem, że wszystko
poszło świetnie.‘ Poniżej skondensowana wersja tego, co Hicks
zapamiętał z długiej rozmowy.
‘Byłeś znakomity,’ stwierdził Morton, dodając, jak przekazuje Hicks,
że CBS’owski oddział standards & practices (jeden z eufemizmów,
jakim Amerykanie określają cenzorów – przyp. tłum.) uznał część
materiału za nieodpowiednią do emisji.
‘Ah, konkretnie którą część uznali za…’
‘Cóż, niemal wszystko.’
‘Bob, oczywiste jest, że to tylko żarty.’
Hicks oponował, mówiąc że prezentował ów materiał przed swoją
63-letnią matką w Little Rocks, Arkansas i zdał test. Morton
utrzymywał, że sytuacja jest poza jego zasięgiem. Zaoferował kolejny
występ i, jak mówi Hicks, zwalił winę na fakt, że wcześniej nie
spędzono więcej czasu zajmując się edycją ‘punktów zapalnych.’
‘Bob, to tylko żarty. Nie chcę być edytowany przez ciebie ani
kogokolwiek innego. Dlaczego ludzie tak bardzo boją się żartów?’
‘Bill, musisz zrozumieć naszą widownię.’
‘Waszą widownię! Wasza widownia składa się z ludzi, tak? Cóż,
rozumiem ludzi, samemu będąc jednym z nich. Dla ludzi występuję
każdego wieczoru, Bob. Rozumiemy się całkiem nieźle. Nagraliśmy
program o 17:30 i wtedy wasza widownia nie miała żadnego problemu z
materiałem. Czy wasza widownia staje się nadmiernie wrażliwa
pomiędzy 23:30 a 00:30? I przy okazji, Bob, gdy nie występuję w
waszym programie, sam jestem członkiem publiczności. Twierdzisz, że
mój materiał jest nieodpowiedni dla mnie? To nie ma sensu. Dlaczego
nie doceniacie inteligencji waszej publiczności?’
‘Bill, to nie jest nasza decyzja.’
Morton
przeprosił Hicksa, wyjaśniając że program musi się podporządkować
stacji i stwierdził, że niedługo znowu go zaproszą. Rozmowa
zakończyła się zaraz po tej wymianie zdań i w kolejnych tygodniach,
jak mówi Hicks, nie było odzewu ani ze strony Mortona, ani Lettermana. Doszły go za to słuchy z biura CBS’owskiego standards &
practices. Pewien człowiek, który słuchał radiowego wywiadu z
Hicksem i był oburzony całą tą cenzurą, napisał do CBS, ganiąc sieć
za niewyemitowanie występu Hicksa. Odpowiedź od standards &
practices przesłał faksem do radiostacji, która przefaksowała ją do
biura Hicksa. ‘Prawdą jest, że Bill Hicks został tego wieczora
nagrany i że jego występu nie wyemitowano,’ napisano w liście.
‘Prawdą natomiast nie jest to, że CBS żądało usunięcia jego występu.
W zasadzie, choć członkowie zespołu CBS Program Practices pracują
przy tym programie, decyzja była w całości decyzją producentów
programu, którzy postanowili zastąpić jego występ, występem innego
komika. W związku z tym, pańska krytyka, jakoby CBS ocenzurowało
program, jest bezpodstawna. Twórcze oceny są niezbędnym elementem w
czasie produkcji i emisji każdego programu i, choć żałujemy, że z tą
się Pan nie zgadza, producenci uznali je za konieczne i nie jest to
decyzja, którą byśmy kwestionowali.’
Hicks, który określa telewizję mianem Pudełka Marzeń Lucyfera,
znajduje się teraz w Lucyfera Otchłani. Nie może przekonać ludzi od
Lettermana do przesłania mu kasety. Nie może dojść do genezy jego
ocenzurowania. I, jak na razie, nie ma wyznaczonej daty powrotu do
Lettermana. Dwa tygodnie temu zadzwoniłem do Roberto Mortona i,
naciśnięty, w końcu wyjawił prawdę. Zaczął od stwierdzenia, że
decyzja o niewyemitowaniu Hicksa została podjęta wspólnie przez
ekipę Lettermana i CBS, a zakończył, mówiąc że odpowiedzialność
spoczywa wyłącznie na barkach producentów programu. ‘Koniec końców,
to była nasza decyzja,’ powiedział. ‘Jesteśmy właścicielami
programu. Do naszej pracy należy dostarczenie gotowego produktu
sieci telewizyjnej.’
‘To była dziwaczna przygoda dla Willy’ego,’ powiedział mi Hicks w
zeszłym roku w Dominion Theatre, odwołując się do swojej
amerykańskiej kariery komika. Rzeczywiście – dziwniejsza nawet niż
Hicksa najbardziej wybujałe wyobrażenia. Farsa zatoczyła koło
tydzień po fiasku u Lettermana. Przyjaciółka zadzwoniła do Hicksa,
aby przekazać mu wieść o reklamie, którą widziała podczas programu
Lettermana – reklamie pro-life. ‘Sieci telewizyjne dostarczają
widownię ludziom od reklamy,’ stwierdził później Hicks. ‘Pokazali
swoje ręce. Nadal będą udawać, że są superowym talk show. A ja nadal
będę sobą. Jak Bob Dylan kiedyś powiedział, jedynym sposobem, by żyć
poza prawem jest bycie całkowicie szczerym. Pozostanę więc
bezprawny.'
***
Na bandytę stylizował się Hicks w zeszłym roku podczas występu w
Dominion, przywdziewając w garderobie płaszcz strzelca i Stetson
[kapelusz kowbojski – przyp. tłum.]. Gdy kurtyna poszła w górę,
odsłoniła Hicksa w kapeluszu, długim płaszczu i kowbojskich butach,
podczas gdy za nim buchały ogromne pomarańczowe płomienie. Obrazy
żaru i polowania to idealne tło dla rodzaju komediowego ataku, jaki
uprawia Hicks. Był wrogim strzelcem wyborowym, na celownik biorącym
powszechne w kulturze opinie, starając się je zestrzelić.
Brytyjczycy, którzy są głodni tego rodzaju intelektualnej anarchii,
ogarnęli Hicksa rzadkim i bardzo prawdziwym entuzjazmem od momentu,
kiedy pojawił się na żywej angielskiej scenie komediowej w
listopadzie 1990 roku, jako jeden z osiemnastu komików ze ‘Stand Up
America!,’ sześciotygodniowego projektu w West End. W następnym
roku, Hicks występował podczas festiwalu w Edynburgu, gdzie zupełnie
przewyższył miejscowy talent i otrzymał nagrodę krytyków. Wynikiem
tego był w 1992 roku ‘Dangerous Tour’ po Wielkiej Brytanii i
Irlandii, którego punktami kulminacyjnymi były majowe występy w West
End, w Queens Theatre. Spotkał się ze znakomitym przyjęciem i
zabierał się do jednego z ostatnich występów podczas ‘Reletnless
Tour,’ drugiej rundy honorowej po Wyspach Brytyjskich w ciągu
jednego roku. Hicks czuł się w Anglii jak w domu, a towarzyszący jej
mieszkańcom zmysł ironii czynił ich bardziej otwartymi na bojowy
humor Hicksa niż naiwna publika w Ameryce. ‘Tam jest większy
szacunek dla artysty,’ mówi. ‘Gdy jesteś na scenie, ludzie wierzą,
że na to zasłużyłeś. W Ameryce – nie żartuję – ludzie wyszczekują
swoją aprobatę.’ Spojrzałem na niego powątpiewająco. ‘Popytaj,’
powiedział Hicks , po czym wydał naśladujący dźwięk. ‘Szczekają jak
zwierzęta. Przerażające. To dźwięk, do jakiego amerykańskie
społeczeństwo zredukowało ludzi. Paradoksalnie, w tym materiale
samego siebie nazywam Goat Boy. Nie powinni szczekać, powinni
meczeć.’
Pierwszego kontaktu z Hicksem doznałem, gdy mówił o wojnie w Zatoce
Perskiej, podczas występu który był emitowany w czasie powojennej
euforii na początku 1992 roku w angielskim Channel 4. Mój
szesnastoletni syn, Chris, krzyczał z salonu, żebym szybko
przyszedł. Była północ, a on leżał na sofie i pękał ze śmiechu,
oglądając Hicksa podczas festiwalu komedii w Montrealu i słuchając
jak nazywa masakrę masakrą. ‘Przerażające jest oglądanie wiadomości.
Jak pozmieniano wszystkie proporcje. Tak jakby Irak kiedykolwiek,
jakkolwiek by nie fantazjować, stanowił dla nas najmniejsze choćby
zagrożenie. Ale, oglądając wiadomości, nigdy byś o tym nie pomyślał.
Pamiętacie jak to się zaczęło? W kółko mówili o „elitarnej Gwardii
Republikańskiej”, utrzymując przy tym ten wyciszony ton, jakby to
były jakieś złe duchy. „Tak, teraz sobie nieźle radzimy, ale musimy
się jeszcze zmierzyć z… elitarną Gwardią Republikańską.” Jakby ci
faceci byli mierzącymi dwanaście stóp pustynnymi wojownikami –
„NIGDY NIE PRZEGRALIŚMY BITWY. SRAMY POCISKAMI.” Cóż, po dwóch
miesiącach nalotów dywanowych i ani jednej reakcji strony
przeciwnej, stali się po prostu „Gwardią Republikańską” – w żadnym
stopniu nie tak elitarną, jak mogliśmy mówić. A po kolejnym miesiącu
bombardowań streściło się to z „elitarnej Gwardii Republikańskiej”
do „Gwardii Republikańskiej” i do „Republikanie wymyślili całe to
gówno o istnieniu na tamtym terenie jakiejkolwiek gwardii.”
‘Ludzie mówią, „Och, Bill, Irak miał czwartą co do wielkości armię
świata.” Ta, może, ale wiecie co? Po trzech pierwszych największych
armiach, jest potężna, kurwa, dziura. Hare Kryszna to piątą
największa armia świata. I już opanowali nasze lotniska.’
Większość komików występujących w TV bazuje na dowcipach związanych
z markami, albo stereotypami fizycznymi. Nie kwestionują swojej
kultury, tylko ulegają jej nienasyconemu głodowi rozpraszania. Ale Hicks ze swoją łobuzerską fantazją z hukiem sprowadza publikę do
rzeczywistości. Hicks jest swego rodzaju brzuchomówcą swej
dysonansowej natury, pozwalając głosom i efektom dźwiękowym wyrażać
swe lęki i żądze. Czasami do głosu dochodzi instynkt Goat Boy’a i
Hicks, człowiek instynktowny, za nim podąża. Goat Boy to Pan [w
mitologii greckiej bóg opiekuńczy lasów i pól, posiadający kozie
nogi, ogon, brodę i rogi – przyp. tłum.], albo według wersji Hicksa
– lubieżny kozioł ‘o łagodnym wzorku, żyjący w całkowitym spokoju z
naturą’ – poprzez którą celebruje swoje własne szalejące libido.
‘Jestem Goat Boy,’ mówi doniosłym barytonem podczas występu tego
wieczora. ‘Chodź tu, mój mały koszu owoców.’
‘Czego chcesz, Goat Boy?’ odpowiedział nieśmiałym południowym
falsetem. ‘Ty wielka, stara, włochata istoto.’
‘Ha, ha, ha, ha,’ Hicks zamruczał do mikrofonu. ‘Jestem tutaj po to,
by cię zadowolić.’
‘Jak?’
‘Przywiąż mnie do swojego zagłówka. Zarzuć nogi na me ramiona i
pozwól, że cię przywdzieję niczym torbę na paszę.’ Hicks zbliżył
mikrofon do ust. Prychał, siorbał i w końcu krzyknął, ‘Chwyć mnie za
rogi!’ Wtedy, gdy tylko dotarł do niego impuls, przerwał fantazję,
mówiąc, ‘Potrzebuję już profesjonalnej pomocy.’
Sekretem psychicznego przetrwania Hicksa zawsze była komedia. Zaczął
pisać i prezentować swoje dowcipy jako wyalienowany trzynastolatek w
Houston w 1975 roku i, jak sam liczy, przez ostatnich pięć lat
występuje około dwieście sześćdziesiąt pięć razy do roku, czasami
dając po trzy dwugodzinne występy jednego wieczora. Tylko kilku
współczesnych komików bądź aktorów ma taką okazję do publicznej
edukacji. Hicks wykorzystuje swój czas sceniczny do tworzenia
materiału przed obliczem widowni. ‘Wszystko robię na scenie,
wszyściutko,’ mówi, po czym zaczyna opowiadać jak zaczęła się ta
jego ekscentryczna podróż. ‘Gdy miałem około jedenastu lat, zdałem
sobie sprawę z tego, że nie lubię miejsca, w którym jestem,’
stwierdza, odwołując się do osiedla, w którym żył, noszącego nazwę
Nottingham Forest; oraz do Startfod High School, która wyglądała jak
więzienie i zanudzała go na śmierć przez cztery lata; i do swojego
ojca, będącego średniej rangi pracownikiem w General Motors. Rodzina
Hicksów mieszkała w ‘srogim rejonie Południowych Baptystów.’
Wspomnienie, które wciąż się jątrzy. ‘Pewnego razu mój przyjaciel –
mieliśmy wtedy po dziewięć lat – wpada i mówi, „Bill, właśnie
widziałem w sklepie kilku hippisów.” Ja na to, „Nie ma mowy.” On,
„Przysięgam.” A mój tata, „Wynos się z tej posiadłości! W tej
posiadłość nie przysięgamy!”
‘Żyliśmy amerykańskim snem. To było najlepsze, co życie miało do
zaoferowania. Ale życia nie było, nie było kreatywności. Mój ojciec,
na przykład, gra na pianinie. Tę samą piosenkę przez trzydzieści lat
– to chyba „Kitten on the Keys.” Nie gram na pianinie, ale wszyscy
moi znajomi to muzycy. Mój ojciec pyta, „Czy oni czytają muzykę?”
Mówię, „nie.” „Więc jak ją grają?” Podchodzę do pianina i piszę
piosenkę. Jaka jest różnica? On nie potrafi improwizować. Dla mnie,
to są właśnie przedmieścia. Dochodzisz do pewnego punktu i tyle – na
tym koniec.’
Gdy wpadł na pomysł pisania dowcipów, Hicks zamknął się w pokoju i
przeszedł przez szkołę komików. Zaczął oglądać Johnny’ego Carsona.
‘Myślałem, że to jedyny komik na świecie, bo nigdy nie siedziałem
dłużej,’ wspomina. Wkrótce Hicks zaczął ślęczeć po nocach,
nagrywając występy innych komików w telewizji. ‘Podbierałem ich
dowcipy i pisałem własne. Prezentowałem je w szkole i byłem bardzo
szczęśliwy, gdy z obu śmiano się tak samo. Wiedziałem które są moje,
a które widziałem poprzedniej nocy w telewizji. Nauczyłem się łączyć
te rzeczy. Wczuwać się w postać. Byłem bardzo, ale to bardzo
popularny w szkole, uchodziłem za komedianta. Stale musiałem mieć
materiał. Doszło do tego, że mój nauczyciel angielskiego dawał mi
pięć minut na występ przed rozpoczęciem zajęć. Miałem wsparcie w
starszym bracie, Steve’ie. Napisałem około dwóch stron dowcipów –
cudactw w stylu Woody’ego Allena, które bardzo mi odpowiadały – i
wsunąłem pod jego drzwi. Później tego wieczora przychodzi i mówi,
„Co to jest?” Odpowiadam, „Nie wiem. Piszę takie rzeczy. To
dowcipy.” Nie mógł uwierzyć. „One są dobre, stary. Pisz dalej.”
Pierwszym partnerem Hicksa w komedii był Dwight Slade, z którym w
ósmej klasie stworzył akt Bill i Dwight. Istnieje kaseta, na której
Hicks i Slade chichoczą ze swoich wczesnych materiałów, w tym
pozorowania, że są braćmi z ‘wieloma, wieloma problemami.’ ‘Panie i
panowie, sensacja komedii, Dwight Slade i Bill Hicks. Oto oni!’
zaczyna się i dwójka wpada w zabawowy wrzask spowodowany własnymi
daremnymi próbami naśladowania dorosłych w czasie czytania gagów o
Bogu, seksie, aborcji i rodzicach.
Żarty obrazowały wczesny rozwój Hicksa i sugerowały jak komedia
jednocześnie maskowała i wynurzała wrogość, która sprawiała, że był
ponury i milczący w otoczeniu rodziny. ‘Pamiętam, gdy Bill schodził
na obiady,’ opowiada Steve Hicks. ‘Siedział z twarzą w książce.
Absolutnie żadnej konwersacji z jego lub w jego stronę. Nic. Potem
wstawał, szedł do pokoju i się zamykał. Nie mieliśmy pojęcia, co tam
robi.’ Hicksa pokój, który na ścianach nie miał nic prócz gitary,
stanowił celę rebelianckiej głuszy. Pod łóżkiem trzymał maszynę do
pisania, a w walizce chował kartki z dowcipami.
W
1976 roku w Houston nie było klubów komedii. Poza szkołą, jedynym
ujściem dla materiału Billa i Dwighta były konkursy talentów i kluby
nocne. Przetrząsali gazety w poszukiwaniu przesłuchań i na próby
często jeździli rowerami do miasta, po siedemnaście kilometrów w
obie strony. Tego lata, kiedy obaj liczyli po czternaście lat, łowcy
talentów, któremu wysłali kasetę, na tyle się spodobali, że załatwił
im występ podczas Jerry Lewis Telethon w godzinach od 2 do 2:45.
Wraz z wielką szansą natychmiast pojawiły się trzy problemy: (1) nie
mieli czterdziestu pięciu minut materiału, (2) nigdy nie występowali
jako Bill i Dwight w obecności prawdziwej widowni, i (3) musieli
powiedzieć rodzicom. Dwa pierwsze były do rozwiązania, trzeci był
iście karkołomny. Rodzice Hicksa powiedzieli nie. Hicks i Slade
musieli zrezygnować, tłumacząc że są zbyt młodzi, aby jechać na
miejsce. Ale w 1998 roku, gdy otwarto Comedy Workshop na San Felipe
w Houston, przebili się do obsady. Tym razem, wystąpili. By się tam
dostać, Hicks musiał wyjść przez okno, zejść po rynnie deszczowej na
dach garażu, zeskoczyć z dachu na ziemię i pędzić do Katolickiego
kościoła za domem, gdzie Kevin Booth, przyjaciel posiadający
samochód, go odbierał i zawoził obu wykonawców do klubu. Bill i
Dwight przebywali na scenie przez piętnaście minut – był to swego
rodzaju podwójny występ solo, w którym obaj prezentowali fragmenty
Woody’ego Allena, bez charakterystycznej dla zespołu komediowego
współpracy bazującej na weź-i-oddaj. ‘Zabawnie było, gdy
przychodzili moi przyjaciele i ja wtedy mówię, „Ja… uh… ma problem…
problem z kobietami,”’ wspomina Hicks. ‘Moi przyjaciele na to,
„Wcale nie!” A ja, „Moi rodzice są bardzo biedni.” „Wcale nie!” Byli
zdumieni, że byliśmy w tym dorosłym świecie. Mieli po siedemnaście
lat i mogli nas tam podwieźć, ale gdy już to zrobili, to my byliśmy
w rzeczywistości dorosłych.’
Duet komików wystąpił pięć razy, po czym Slade przeprowadził się do
Portland w stanie Oregon, gdzie mieszka do dziś, pracując jako
stand-uper. Hick skupił swoją anarchiczną energię na punkrockowym
zespole zwanym Stress, w którym śpiewał piosenkę o tytule ‘I’m Glad
I’m Not A Hubcap (Hubcaps Don’t Get Laid).’ W pewnym momencie, gdy
miał siedemnaście lat, rodzice Hicksa zabrali go do psychoterapeuty.
‘Nie było żadnej więzi między mną a rodzicami – żadnej,’ mówi. ‘Nie
mieli pojęcia kim jestem. Dalej nie rozumieją, czym się zajmuję. Jak
mogli rozumieć piętnaście lat temu?’ Terapeuta spotkał się z
rodziną, a później z Hicksem. Pod koniec sesji, wziął Hicksa na bok.
‘”Słuchaj, możesz nadal przychodzić, jeśli czujesz taką potrzebę,”’
wspomina jego słowa Hicks. ‘”Ale to z nimi jest problem, nie z
tobą.”’ Wkrótce potem, gdy Hicks zaczął naukę w ostatniej klasie,
jego ojca przeniesiono do Little Rock w stanie Arkansas. Wraz z żoną
zostawili Hicksa w domu, przekazując mu kluczyki do samochodu. Hicks
zaczął występować co wieczór. Rodzice myśleli, że się uczy. Klub
umieszczał go jako pierwszego wykonawcę, bo musiał wcześnie wracać
do domu. Czasami telefon zaczynał dzwonić, gdy tylko otwierał drzwi.
‘Rozmowy wyglądały tak,’ relacjonuje Hicks. Z łatwością naśladuje
południowy akcent ojca: ‘”Gdzie byłeś?” „W Bibliotece.” „Znowu?”’
Nawet kiedy rodzice wyjechali, niemal cały jego materiał skupiał się
na nich.
Do dzisiaj Hicks trwa w mitologizowaniu swoich rodziców i jego
relacji z nimi, parodiując na scenie ich południową poprawność. To
jednak tylko zawodowa zjadliwość, która nie powstrzymuje Hicksa od
dziękowania rodzicom w swoich albumach czy regularnego pojawiania
się podczas rodzinnych uroczystości. Hicks, jak każdy komik,
rozdrapuje stare rany, aby utrzymać ból, który karmi jego śmiech i
aby zademonstrować swoje panowanie nad przeszłością.
W 1982 roku rodzice Hicksa w końcu zobaczyli go na scenie.
Odwiedzali Steve’a w Dallas, gdzie rodzina się zgromadziła z okazji
Święta Dziękczynienia, i rodzice postanowili zrobić mu
niespodziankę. Plan zakładał trzygodzinną jazdę do Austin,
obejrzenie występu, i jazdę z powrotem do Dallas jeszcze tego samego
wieczoru, aby następnego dnia wyruszyć w sześciogodzinną podróż do
Little Rock. Steve i jego żona czekali na nich, ale w końcu zasnęli
około 3 w nocy. O dziewiątej zadzwonił telefon. Hicksowie byli tak
wstrząśnięci występem syna, że wsiedli do samochodu i pojechali
prosto do Little Rock. ‘Byli w szoku,’ mówi Steve. ‘Nie odezwali się
do siebie słowem przez dziewięć godzin. Nie zauważyli nawet, że
minęli Dallas!’
Na końcu długiej niby korytarz garderoby Hicksa w Dominion było okno
wychodzące na scenę. Hicks podszedł i spojrzał na płacących
klientów. ‘Już czas,’ stwierdził. Nagle izolacja spadła na niego jak
jakaś mgła wytworzona przez jego podświadomość. Zbliżał się czas
występu i chciał zostać sam. Piętnaście minut później, z hukiem
wniósł swą agresję na scenę. Przeszedł do ataku, jak osoba
doprowadzona do szału przez media, która wyzwoliła się z tego
nadmiaru, momentalnie stając się ich głosem: ‘Wracajcie do łóżek!
Ameryka znowu jest pod kontrolą… Tutaj… tutaj są „Amerykańscy
Gladiatorzy.” Oglądajcie to! Zamknijcie się. Wracajcie do łóżek.
Macie tego pięćdziesiąt sześć kanałów. Oglądajcie tych bezmózgów,
jak zderzają się swoimi pierdolonymi łbami i gratulują wam życia w
krainie wolności. Masz, Ameryko! Macie wolność robienia tego, co wam
każemy! Macie wolność!’
Hicks pracował na niesamowitych obrotach, obalając absurdy
amerykańskiej kultury krótkimi, będącymi tworami błyskotliwości,
ciosami prostymi i poprawiając nawałnicą uderzeń kontrujących.
‘Zauważyliście kiedyś na jak nierozwiniętych wyglądają ludzkie,
którzy wierzą w kreacjonizm? Łukowate brwi. Wielkie owłosione
dłonie i stopy. „Wierzę, że Bóg stworzył mnie w jeden dzień.”
Wygląda na to, że się trochę pospieszył.’ Później, pod koniec
występu, Hicks udzielił ostatniej lekcji. ‘Świat jest jak
przejażdżka w parku rozrywki’ powiedział. ‘Gdy się na nią
decydujesz, sądzisz, że jest prawdziwa, bo tak potężne są nasze
umysły.’ Młody Anglik trzy siedzenia ode mnie krzyknął ‘Gówno
prawda!’ I, na chwilę nawet się nie zatrzymując, całkowicie
angażując się w dialog z publicznością, Hicks powiedział, ‘Jest
wiele zaprzeczeń w tej przejażdżce. Przejażdżka, w zasadzie, jest
złożona z zaprzeczeń. Wszystko się układa po myśli Goat Boy’a!’
Będąca pod wrażeniem improwizacji publiczność odpowiedziała
aplauzem, i wtedy Hicks płynnie przeszedł do konkluzji występu,
który, mimo całej bojowości, zakończył słowem ‘pokój.’
Następnego dnia Hicks przyszedł do mojego domu na herbatę. Był
zmęczony oraz trochę roztargniony i głośno zastanawiał się nad tym,
w jakim kierunku wykorzystać swój dziwny talent. ‘Gdy skończę ten
materiał, to będzie koniec – nie jestem z tym ożeniony,’ stwierdził.
‘Jedynie Goat Boy mnie teraz intryguje. Nie jest on Szatanem. Nie
jest Złem. Jest Naturą.’ Hicks zrobił pauzę, po czym dodał, ‘Pracuję
nad projektem „Konwersacje z Goat Boy’em”’ Wtedy nagle śledczy i
Goat Boy zaczęli rozmowę przy moim stoliku herbacianym:
‘Nie lubisz Ameryki?’
‘Nie widzę Ameryki. Dla mnie to tylko szybko zmniejszająca się
dzicz.’
Hicks się zatrzymał i uśmiechnął. ‘To jest Goat Boy. Nie ma Ameryki.
Teraz to dla niego tylko duży chodnik. O to chodzi. Zresztą, czym
jest Ameryka – wielkim obszarem z Filipińczykami? Jest tyle różnych
Ameryk. Dla niego, dla Natury, to tylko ląd, ziemia. Indiański duch
– Indianie by zrozumieli lubieżnego Pana, Goat Boy’a. Prawdopodobnie
założyliby maski i świętowali.’
Mój syn przybył do kuchni i pozostał, by podsłuchać rozmowę. W
pewnym momencie się wtrącił. ‘Nie wiem skąd masz odwagę, by mówić te
wszystkie rzeczy,’ stwierdził. ‘Nigdy nie mógłbym tak mówić w
obecności ludzi.’
Hicks się uśmiechnął, ale nie odpowiedział. Mówienie
niewypowiadalnego to jego praca. Analizował występ dla HBO.
(Wyemitowano go we wrześniu, zebrał dobre recenzje) ‘Ludzie nie
oglądają telewizji po to, by myśleć,’ mówi. ‘Chciałbym okazji, by to
wszystko wzburzyć i zobaczyć, co się stanie. Ale mam pytanie. Czy
chcę jeszcze w ogóle być tego częścią? Show business albo sztuka –
oto wybory. Ciężko nade mną zapanować. Ciężko też mi o karierę,
ponieważ nie istnieje żaden archetyp tego, czym się zajmuję. Muszę
go stworzyć, lub odkryć.’ W tym celu, mówi, wraz z Fallonem
Woodlandem, stand-uperem z Kansas City, piszą ‘The Counts of the
Netherworld,’ komedię telewizyjną dla angielskiego Channel 4,
ugruntowaną w zbiorowej podświadomości ludzkości. Hicks pisał
rubrykę dla angielskiego magazynu satyrycznego Scallywag. Planował
album z komedią, nazwany ‘Arizona Bay,’ będący narracyjną nagonką na
Kalifornię z jego własnym akompaniamentem gitarowym. Czy powinien
zostać w Anglii, gdzie już jest postacią kultową, czy wrócić do
Ameryki? Przytoczył żart na ten temat jego przyjaciela, Barry’ego
Crimminsa, kolejnego amerykańskiego komika politycznego. ‘”Hej,
koleś,” mówi do niego facet po jego występie. „Ameryka – kochaj ją
albo wyjeżdżaj!” Na co Crimmins, „Co? Żeby stać się ofiarą naszej
polityki zagranicznej?”
Gdy Hicks zbierał się do wyjścia, powiedział, ‘Torujemy naszą
twórczą ewolucję. Możemy zapalić światło w naszych umysłach.’ To
zdanie przypomniało mi coś, o czym mówił jego przyjaciel ze szkoły
średniej, Kevin Booth: ‘Bill był pierwszą poznaną przeze mnie osobą,
której celem było doznanie oświecenia.’ W różnych okresach swego
życia, Hicks medytował, studiował hinduskie teksty, jadł
halucynogeny, poszukiwał UFO – cokolwiek, by przeżyć jakieś wyższe,
duchowe i intelektualne, doznanie. Jego komedia zabiera widownię w
podróż przez miejsca w sercu, do których nie może lub nie dotrze bez
niego. Poprzez śmiech Hicks czyni nieakceptowalne idee nieodpartymi.
Jest szczególnie skuteczny, bo przekonuje nie rozsądkiem, lecz
radością. ‘Wierzę, że każdy ma pierdolony poemat w swoim sercu,’
powiedział kierując się ku wyjściu.
|